Kaiketsu Zorro – odcinek 34 Rozkaz zabicia Zorro – opis i recenzja

Kaiketsu Odcinek 34 Rozkaz zabicia miał premierę 27 grudnia 1996.

– odcinek 34 Rozkaz zabicia Zorro – recenzja

Moje odczucia odnośnie Kaiketsu Zorro, są zwykle dość mieszane. Niektóre odcinki robią pozytywne wrażenie, inne zdecydowanie mniej. Jednak poprzedni odcinek, angażujący emocjonalnie główną postać i tym samym również i mnie, widza, pokazał mi, że jest to pozycja, po którą warto sięgnąć, żeby ją poznać. Ciekaw byłem, czy kolejny epizod utrzyma mój przyrost entuzjazmu z oglądania tego serialu, a może wręcz przeciwnie. Jak się okazało?

Już przy pierwszych ujęciach, miałem poczucie, że w tej historii tkwi niezwykły potencjał. Że ten odcinek, może przebić wszystkie poprzednie i podnieść emocje do tego stopnia, jak to tylko jest możliwe w historii na temat Zorro.

Dreszczyk emocji

Na samym początku, dowiadujemy się o tym, że rozpoczyna się ostre polowanie na naszego Lisa. Zawodowi zabójcy są tak wykreowani, od ich mimiki, po styl rysunku, czy zachowanie, że osobę w każdym wieku, może zmrozić dreszcz przerażenia. A co dopiero małoletniego widza! Ale to nie czas i miejsce, aby rozważać wpływ japońskich bajek na młodocianych odbiorców. Natomiast muszę przyznać, że momentami, oglądając ten epizod, zapominałem, że oglądam produkcję dla dzieci.

Sam wątek polowania na bohatera, wydał mi się niezwykle interesujący i emocjonujący, zawsze to wyzwanie i niebezpieczna sytuacja dla postaci, której widz kibicuje. Ale to nie wszystkie emocje, jakie twórcy zaserwowali oglądającym w tym odcinku. Gdy okazało się, że mistrz szpady, nauczyciel Diego z przeszłości, jest jednym z polujących na Zorro, poczułem zdecydowanie, że mam do czynienia z niezwykłą historią.

Później, przez większość seansu, powtarzałem sobie “żeby tylko tego nie zepsuli, żeby nie zaprzepaścili takiego potencjału”. Od razu Wam zdradzę, że według mnie, nie zrobili tego. Od początku do końca, siedziałem jak na szpilkach, nie wiedząc czego tak naprawdę się spodziewać po rozwoju wydarzeń.

nie jest mistrzem szpady? A to niespodzianka

Zaczyna się w miarę spokojnie. Diego spotyka swego maestro na rynku i ucinają sobie miłą pogawędkę, wspominając dawne czasy. Jednak nasz bohater dostrzega, że coś w jego znajomym uległo zmianie. Nie wie jeszcze, jak wiele.

Bardzo szybko zostałem przez twórców ponownie zaskoczony i to pozytywnie.

Do tej pory, nie spotkałem się z sytuacją, aby nie tylko miał wątpliwości co do tego, że jest najlepszym szermierzem, ale by faktycznie ujrzeć, iż są tacy, którzy posiadają walory w pojedynku, jakich on nie posiada. I choć bardzo się stara, walczy do upadłego, ( oczywiście, przecież to Zorro ) ostatecznie zostaje pokonany w pojedynku.

W tym odcinku po raz pierwszy dostrzegłem, że twórcy tego serialu przywiązują wagę do szczegółów. Najbardziej bolało widzieć, jak wiele wysiłku kosztują bohatera te starcia z mistrzem. Zostaje wyraźnie ukazany jego ciężki oddech, stróżki potu ściekające po całej twarzy, złość, lęk, determinację… A jednak tym razem, to wszystko nie wystarcza, by mógł zdobyć przewagę w walce, ze swoim dawny guru.

Twórcy obnażają naszego bohatera bez litości, ukazując słabsze strony jego umiejętności szermierczych. Coś, o czym nigdy wcześniej, w żadnej wersji, nie było nam dane usłyszeć.  Choć od zawsze wiedziałem, że nikt nie jest niepokonany, więc również być nie może, to ujrzenie na własne oczy poległego bohatera z dzieciństwa, w tak wiarygodny sposób doprowadzonego do wycieńczenia i porażki, zraniło i obraziło moje wewnętrzne dziecko. Ale może to dobrze? Odpowiedź na to pytanie, pozostawiam każdemu z widzów, do indywidualnego rozpatrzenia.

W tym odcinku widać, że nasz blond Zorro, nie boi się też zabijać swoich wrogów, kiedy za mocno zajdą mu za skórę.

Jak zawsze dobre zakończenie, choć tym razem mniej oczywiste

Na szczęście, na końcu tej historii, doczekamy się pozytywnego morału. Cała ta drama nie pójdzie na marne i dostaniemy zakończenie z pozytywnym przesłaniem, jak nakazuje tradycja takich opowieści. Nie zmienia to jednak faktu, iż tego, co ujrzałem w tym odcinku, jako fan nigdy nie zapomnę. Aż nie mogę uwierzyć, iż dopiero teraz oglądam tak świetne odcinki po raz pierwszy. Wiele lat temu, moja próba przejścia przez Kaiketsu Zorro się nie powiodła. Może po prostu nie byłem gotów na poważniejszą i bardziej refleksyjną wersję przygód Lisa? A może po prostu byłem zbyt niecierpliwy, by przez nudniejsze odcinki, przedrzeć się do tych naprawdę wyjątkowych?

Po omówieniu starć i pojedynków oraz niekorzystnej sytuacji dla naszego Zorro, nie sposób nie wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy, jakże istotnej w tym odcinku: motywacji postaci. W jaki sposób ktoś, kogo Diego szanował, stał się tak interesownym człowiekiem, materialistą? Z wielkim zaciekawieniem słuchałem opowieści mistrza, spostrzegłem moment w jego życiu, kiedy przestał wierzyć w wartości, które dziś kultywuje bohater w czerni. Choć maestro miał swoje racje odnośnie prawideł życia, to jednak nieustępliwość Diego w jego idealistycznym postrzeganiu tego, co człowiek winien jest światu, była równie imponująca. W końcu musiało dojść do nieuniknionego starcia dwóch wojowników, którzy nie zamierzali ustępować ze swych stanowisk moralnych.

Upadek ideału i narodziny człowieka

Kiedy skończyłem oglądać ten odcinek, musiałem przypominać obrażonego Bernarda, kiedy jego guru, Zorro, przyznał, iż jest ktoś lepszy od niego. Biedny Bernard, i biedny ja. Trudno przyjąć do wiadomości słabość kogoś, w kogo wierzysz całym sercem. Ale nie żałuję, bo choć ujrzałem porażkę mojego guru, siła jego woli pozostała niezmienna w obliczu porażki lub strachu, a to bardzo budujące. To czyni go właśnie bohaterem. W tym tkwi właśnie esencja tego, kim jest dany człowiek.

Pozostaje mi żałować, iż więcej epizodów Kaiketsu Zorro, nie jest tak Diego-centrycznych jak ten. Wówczas serial byłby o wiele lepszy i ciekawszy. Chociaż kto wie? Może ten przełom ku lepszemu utrzyma się w kolejnych odcinkach. Byłoby wspaniale, choć zapowiedź kolejnego epizodu, nieco studzi te oczekiwania.

Podsumowując. Odcinek mocny, odważny, oryginalny i bezkompromisowy. Zanim obejrzycie, upewnijcie się, czy jesteście na niego gotowi emocjonalnie. Z całym przekonaniem wystawiam notę: 10/10 za 34 odcinek Kaiketsu Zorro.

Kaiketsu Zorro – odcinek 34 Rozkaz zabicia Zorro – opis odcinka

List gończy za Zorro.

W ciemnym gabinecie, zarządca rozmawia z dwoma, zawodowymi zabójcami. Poleca im zabić Zorro. Oferuje wygórowaną cenę, co bardzo się zabójcom podoba.

Jeden z nich pochodzi z Indii.

Nagle okazuje się, że jest tam jeszcze jedna, tajemnicza osoba. Nie widać dobrze jej twarzy, ale jest bardzo pewna siebie, jeśli chodzi o zgładzenie Zorro.

Dawny znajomy z Hiszpanii

Akcja przenosi się na rynek. Bernard jest nieostrożny i jedno z morskich stworzeń uszczypnęło go w palec. Robi przy tym dużo zamieszania. Diego pomaga mu uwolnić się z uścisku kraba.

Nagle dostrzega w tłumie znajomą postać. Nawiązuje rozmowę ze swoim dawnym mistrzem fechtunku. Podczas luźnej wymiany zdań, dowiaduje się, że jego znajomy wystąpił z wojska.  Umawiają się, że kiedyś sprawdzi szermiercze umiejętności Diego.

Diego wspomina swoje lekcje szermierki. Okazuje się, że wcale nie szło mu zbyt dobrze w starciu z nauczycielem. Mistrz wypomina mu, że ma siły w nogach, potrzebnej, by go pokonać.

W drodze do domu Diego opowiada Bernardowi, że mistrz był pierwszym zwycięzcą uniwersyteckiego turnieju szermierczego. Chłopiec pyta de la Vegę, kto jego zdaniem jest lepszy, on, czy jego nauczyciel. Diego od razu i bez wahania odpowiada, że przegrałby to starcie.

Bernard jest wyraźnie rozżalony, jednocześnie wspomina, iż nie ma zaufania do nowo przybyłego mistrza fechtunku.

Polowanie na Lisa czas zacząć

Zbiry planują jak zwabić w pułapkę. Chcą użyć podstępu.

Bohater walczy z żołnierzami, a lud jest szczęśliwy.

Po chwili pędzi już na swym ogierze, gdy nagle ktoś zaczyna do niego strzelać z kuszy. To jeden z wynajętych zabójców, którzy mają go załatwić. najpierw chowa się przed strzałami, po czym ucieka w głąb lasu. Jego napastnik robi to samo. Szuka śladów, by znaleźć i zabić Lisa.

Ten rzuca swoją peleryną, aby odwrócić uwagę zbója.

Kiedy bandyta dostrzega podstęp, zza jego pleców, niespodziewanie pojawia się Zorro. Leci w jego kierunku z niesamowitą prędkością, trzymając się oburącz swego bicza. Powala go, zanim ten zdąży się zorientować. Niemniej, udało mu się lekko zranić w policzek.

Nagle nasz bohater doznaje szoku, kiedy staje przed nim, jego dawny mistrz. Ale nie ma czasu do namysłu, gdyż jego przeciwnik od razu rusza do ataku. zostaje ranny, lecz zażarty pojedynek trwa.

Tymczasem, jeden ze zbirów przygląda się starciu. Planuje swoje wejście i kalkuluje, że jego ofiara będzie zmęczona, jeśli przeżyje zmagania, którym jest poddawany.

zostaje rozbrojony. Tuż przed tym mistrz domyśla się, u kogo widział już ten styl walki. Jest prawie pewny swego odkrycia.

Kiedy napastnik, czający się w ukryciu, rusza w końcu do ataku, mistrz powstrzymuje go przed zabiciem Diego. Wówczas nawiązuje się między nimi dyskusja, a bohater korzysta z okazji i ucieka przed zabójcami.

Demaskacja i propozycja nie do odrzucenia

Kiedy nastaje dzień, Lolita stara się opatrzeć rany Diego. Ten nie za dobrze znosi ból, więc dziewczyna jak zwykle, nie potrafi się powstrzymać przez rzuceniem kąśliwych uwag odnośnie jego męskości. Kiedy pyta o to, skąd ma te rany, Diego kłamie, iż nabył je, spadając ze schodów.

Kiedy Lolita wychodzi, młodego De la Vegę odwiedza gość. To mistrz, który przyszedł, by potwierdzić swe podejrzenia.

Kiedy Teo dostrzega ranę chłopaka, wyzbywa się wszelkich wątpliwości.

Proponuje, by Diego zrezygnował z roli obrońcy ludu. Gdy przestanie nim być, ludzie pomyślą, że nie żyje. De la Vega stanowczo odmawia.

Mistrz szantażuje go. Grozi mu śmiercią w pojedynku.

Diego opowiada o swoich ideałach i zaznacza, że musi istnieć, aby pomagać bezradnym ludziom i dawać im nadzieję.

Diego i Teo wspominają dawne czasy, kiedy dzielili te same wartości.

Okazuje się, że z czasem mistrz zaczął kultywować siłę jednostki oraz pieniądze. Gdyby jego rodzice byli bogaci, nadal by żyli. „Chodziło tylko o pieniądze”, mówi Teo.

Nie ustępuje. Twierdzi, że zyska sławę, pokonując Zorro.

Oferuje dawnemu przyjacielowi połowę pieniędzy z nagrody. De la Vega, nie zamierza się jednak wycofać. Pojedynek jest nieunikniony.

Pojedynek szpad i ideałów

Bernard pociesza Diego przed pojedynkiem.

W opuszczonym zamczysku, Teo przygotowuje się do walki. Kiedy staje przed nim Zorro, dochodzi do bardzo trudnego i wyczerpującego starcia szermierczego. Stal obu przeciwników ociera się o siebie i sypie skry przez bardzo długi czas. Oboje są wykończeni. Ostatecznie upada na ziemię, przegrywając to starcie.

Kiedy dochodzi jednak do decydującej chwili, Teo stwierdza, że nie zabije Diego. Nie może tego zrobić, gdyż nie jest zabójcą. Kiedy Diego wstaje, zabójca z Indii, rzuca w jego kierunku śmiercionośnymi strzałami. Nie przebijają one jednak ciała Zorro, gdyż mistrz szybko reaguje i zasłania je swoim.

broni się przed wystrzałami napastnika i kiedy go dosięga, natychmiast przebija szpadą. Cios jest śmiertelny. Jednak mistrz też umiera. „Już dobrze. Wszystko w porządku” tak brzmią jego ostatnie słowa.

Diego rozpacza nad ciałem Teo.

Następnie, razem z Bernardem odwiedzają jego grób.

Bernard mówi, iż jest mu go żal.

Diego dodaje, że dalej będzie walczył o sprawiedliwość. Teraz również w imieniu Teo.

Razem patrzą w zadumie na nagrobek mistrza, który w ostatnich chwilach życia, ponownie zmienił swe wartości na te, w których obronie walczy Zorro.

Kaiketsu Zorro – odcinek 34 Rozkaz zabicia Zorro – film

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *