Zorro i Rosarita Cortez – rozdział 50 Chrzest i Zorro

Autor/Author
Ograniczenie wiekowe/Rating
Fandom
Walt Disney 1957-1959,
Status
w trakcie
Rodzaj/Genre
Przygoda, Lęk/Niepokój, Western,
Podsumowanie/Summary
Postacie/Characters
Diego de la Vega, Arturo Toledano, Zorro, Cortez, Bernardo, kapral Reyes,

Tydzień później stała przed kościołem w misji. Z sympatią przypatrywała się mężowi i podporucznikowi, którzy stali przed wejściem do świątyni. Koło nich stali też Maria trzymająca na ręku Sebastiana i kapitan Toledano.

“Hmm, zastanawiam się, kiedy Maria zauważy te wszystkie spojrzenia komendanta. To miła i łagodna dziewczyna, na pewno będzie umiała uleczyć jego serce po fiasku pierwszego małżeństwa. Ale cóż, to nie moja sprawa. Swoją drogą, ciekawa jestem, kto jest bardziej zestresowany — Diego czy Demetrio?”

Garcia czuł się bardzo wyróżniony i przejmował się nową odpowiedzialnością, mimo iż oboje z Diego powtarzali mu, że nie jest to konieczne. Praktycznie każdego dnia jeździł albo do hacjendy, albo do padre upewnić się, czy mógłby w czymś pomóc. Teraz był ubrany w galowy mundur oficerski, a w ręku trzymał świecę. Co chwila jednak sięgał po chusteczkę i przecierał czoło albo spocone ręce.

Z kolei młody de la Vega od kilku dni był na emocjonalnej krawędzi. uśmiechnęła się do siebie. Kobieca intuicja podpowiadała jej, że niedługo jej mąż się złamie i przyzna do bycia Zorro. W tym tygodniu podziękowała mu za dwie róże, które oczywiście sama podłożyła na poduszkę. Za każdym razem Diego sztywniał i z niepewną miną próbował obrócić wszystko w żart. Nie trzeba dodawać, że robił to zupełnie bez zwyczajnej gracji.

zauważyła też dyskretne wymiany spojrzeń między i Bernardo, a także podniesioną od czasu do czasu brew i wskazanie głową w jej kierunku. Diego usilnie starał się ignorować wszystkie zaczepki.

Rozmyślania przerwał im padre Felipe, który, przebrany już do mszy, wyszedł i zaprosił wszystkich do środka. Oprócz de la Vegów przybyli też Torresowie i kilka innych zaprzyjaźnionych rodzin.

Sama msza i sakrament chrztu odbyły się bez niespodzianek. Zapalone świece, piękna muzyka organowa oraz krótkie, ale celne kazanie wprawiło wszystkich w podniosły nastrój. Sebastian był nieco zdziwiony niestandardową porą kąpieli, ale szybko przeszedł nad tym do porządku dziennego. Po końcowym błogosławieństwie padre jako pierwszy pogratulował rodzicom i chrzestnym, a pozostali wzięli z niego przykład.

Potem zaproszeni goście udali się do hacjendy na uroczysty obiad. Seniory i seniority zachwycały się najmłodszym de la Vegą i plotkowały o domowych sprawach. Mężczyźni rozmawiali o polityce i sytuacji gospodarczej Kalifornii po rewolucji Orła.

Diego zauważył, że Garcia dziwnie się zachowuje. Pozostali wokół wychylali już kolejny kieliszek wina w toaście za Sebastiana, a żołnierz jedynie moczył usta. Gdy po obiedzie wszyscy rozeszli się w mniejszych grupkach po patio i salonie, podszedł do przyjaciela.

“Amigo, o co chodzi? To jest szczęśliwy dzień, a ty siedzisz markotny i sączysz ten sam kieliszek od godziny.”

Podporucznik uśmiechnął się szeroko. “Ależ nic z tych rzeczy, Diego! Słuchałem uważnie rozmowy kapitana, on zawsze mądrze mówi o polityce, ma taki szeroki obraz sytuacji. Może ja też się przy nim czegoś nauczę. A co do wina…”

Spojrzał na kieliszek, a gospodarz wpadł mu w słowo.

“Jeśli ci nie smakuje, to przyniesie jakieś inne…”

“Nie, nie, to jest doskonałe!” Gorąco zaprzeczył Garcia. “Tylko widzisz, kapitan już trochę wypił, a jak widzi senioritę Marię, to trzeba mu rzeczy czasem dwa razy powtarzać. Ty jesteś ojcem i gospodarzem, więc nie wypada, żebyś nie pił, prawda? Więc skoro komendant jest nieco rozproszony i…”, narysował dyskretnie palcem na obrusie znak Z. “…to wychodzi na to, że ja muszę być w pełnej dyspozycji. Tak na wszelki wypadek, gdyby jacyś bandyci nas napadli, albo coś podpalili, albo…”

Diego wpatrywał się w przyjaciela z szeroko otwartymi oczyma i lekko niedomkniętą szczęką. Po chwili odchrząknął. “Nie pomyślałem o tym. Ale jest niedziela, kto napada ludzi w niedzielę? I jesteś chrzestnym, i… od czegoś mamy chyba garnizon, prawda? Kto został na posterunku?”

“Kapral Reyes.”

“Och… to obiecuję ci, że jak dożyję jutra, to pójdziemy na wino do tawerny, może być? I przypilnuję, żeby tego dnia seniorita Maria nie wybierała się pod żadnym pozorem do pueblo.”

Obaj uśmiechnęli się do siebie w cichym porozumieniu, chociaż po chwili Garcia zmarszczył brwi.

“O ile dożyjesz jutra?” Pochylił się do młodego caballero. “Czyżbyś planował dzisiaj wyjawić doni Rosaricie prawdę?”

W odpowiedzi młody de la Vega tylko pokiwał głową.

“Nie martw się, twoja żona ma złote serce i bardzo cię kocha. Salud?”

Diego lekko się rozchmurzył i stuknął kieliszkiem z przyjacielem. “Salud.”

READ  Zorro i Rosarita Cortez - rozdział 28 Orzeł wciąż jest łasy na pieniądze

xxx xxx

Wieczorem Diego wymówił się czytaniem w bibliotece. Jednak zamiast z książką, siedział w jaskini przebrany w i wpatrywał się w trzymaną w ręku maskę. Rozważał różne sposoby na ujawnienie się, ale ostatecznie wybrał pojawienie się jako były banita. Duży wpływ miało na to pożycie małżeńskie w ostatnim czasie, a raczej jego brak. Dwa tygodnie wcześniej doktor badał Rosaritę i potwierdził, że wszystko po porodzie zagoiło się. Jednak Diego dostawał od żony same wymówki.

Wprawnym ruchem zawiązał ostatni element stroju wokół głowy i jednym z tajnych przejść przekradł się do ogrodu. Znajomy dotyk koszuli, w której dokonał wielu szalonych czynów, dał mu nieco pewności siebie. Głęboko odetchnął i wspiął się zwinnie na balkon sypialni. Chwilę stał tam nieruchomo i obserwował ukochaną, tak samo jak robił miesiące temu w hacjendzie jej wuja.

siedziała przed lustrem, szczotkowała włosy i nuciła cicho. Ubrana była w koszulę nocną, którą Diego lubił najbardziej, i wyglądała zjawiskowo. Luźno puszczone czarne loki lekko opadały na jej ramiona i plecy. Oczy błyszczały w podnieceniu. Kołyska stała pusta w rogu pokoju, ponieważ już wcześniej zaofiarowała zaopiekować się nim przez noc.

Wiatr poruszył firanką i donia spojrzała w stronę uchylonego balkonu. Od razu zauważyła ciemną sylwetkę i rozpoznała męża.

“No wreszcie! W końcu chyba się zebrał, żeby powiedzieć mi prawdę. Jeszcze trochę i sama bym się przyznała, że wiem. Co nie znaczy, że mam zamiar mu to ułatwić.”

Rosarita, nieskrępowana swoim nocnym ubiorem, wstała i podeszła do balkonu. Wyciągnęła dłonie w zapraszającym geście. Gdy tylko wszedł do pokoju, bezceremonialnie zarzuciła mu ręce na szyję i pociągnęła do namiętnego pocałunku.

Młodzieniec zapomniał kompletnie celu swojej wizyty. Z lubością przymknął oczy i błądził po jej krągłościach. Rozpłynął się pod ciepłem jej warg i gorliwie odpowiadał na jej awanse. Od porodu dostawał tylko okazjonalne całusy. Teraz czuł się, jakby wrócił do życia po długiej nieobecności. Dopiero po dłuższej chwili jego pamięć zaczęła funkcjonować.

Odsunął ją delikatnie, trzymając dłonie na jej ramionach. “Seniora…” Zaczął nieco zdyszany.

Zaróżowiona twarz promieniowała szczęściem i miłością. W roześmianych oczach Rosarity pojawiły się figlarne błyski.

“Od kiedy tak oficjalnie, mi corazon?” Złapała go za ręce i zaczęła ciągnąć w stronę łóżka, nie przerywając kontaktu wzrokowego. Zahipnotyzowany Diego dał jej się prowadzić bez sprzeciwu.

“Kiedy ostatni raz się kochaliśmy, też byłeś taki zdystansowany i niepewny, ale szybko przekonałam cię, że nie warto ograniczać okazywania naszych uczuć, pamiętasz?” Powiedziała zalotnym głosem, a w duchu pomyślała. “Wspominałam o nocy przed ślubem, a ty, o czym myślisz, carino?”

spiął się i nie potrafił ukryć wyrazu paniki na twarzy. “Ktoś podszył się pod i zbałamucił mi żonę!”. Jednak ze ściśniętego gardła nie wydobył się żaden dźwięk.

Ten moment dekoncentracji wykorzystała na obrócenie męża i zamianę miejscami, tak, że teraz stał on plecami do łóżka. Wystarczyło lekkie popchnięcie w klatkę piersiową i leżał jak długi na posłaniu. “Proszę, proszę, wielki Zorro, a przewróciłam go jednym palcem.”

Nie tracąc czasu, usiadła okrakiem na jego biodrach i zaczęła rozpinać mu koszulę. Przy każdym guziku składała pocałunek na nowo odsłoniętym fragmencie nagiego ciała. Diego próbował protestować, ale dawno niezaspokojone pragnienie powoli brało w nim górę. Jeszcze nigdy w życiu nie miał takiego problemu z utrzymaniem koncentracji. Marzył, aby dotykała go w taki sposób od prawie roku, od tej pięknej nocy przed ślubem. Dlatego zdołał tylko wyjąkać. “Ależ seniora, co na to powie twój mąż…”

Rzeczona seniora tylko prychnęła i zaczęła tłumaczyć pomiędzy kolejnymi pocałunkami w umięśniony tors i brzuch. “Czy musisz przywoływać… mojego męża… w takim momencie?… Diego jest kochający i troskliwy… ale od początku nasze pożycie mnie frustrowało… W sypialni jestem nim zawiedziona… Tylko z tobą czuję się spełniona… kochana… kobieca…”

Mgła przyjemności ogarniająca mózg de la Vegi rozproszyła się. Był coraz pewniejszy, że ktoś się pod niego podszył. Ktoś, kto najwyraźniej potrafił zadowolić Rosaritę w łóżku wystarczająco mocno, aby go zdradziła. Usiadł gwałtownie, a dziewczyna wykorzystała ten ruch, aby zsunąć mu koszulę z ramion.

“Muszę ci o czymś ważnym powiedzieć.” Sięgnął do tyłu, do węzła maski, ale seniora zdążyła wcześniej złapać go za nadgarstki i odsunąć je na boki. Nie puszczając ich, zaczęła wodzić ustami po linii jego szczęki i szyi. Diego zadrżał od niespodziewanej pieszczoty.

“Nic nie musisz, carino. Obiecałam ci przecież, że nigdy nie zdejmę ci maski i nie poznam twojej tożsamości, bo to niebezpieczne. Wystarczy mi twoja obecność i miłość, nie trzeba nic więcej.”

READ  Legenda i człowiek Cz V: Doskonały plan, rozdział 33

Usłyszała, że jego oddech przyspieszył, a pod wargami czuła niespokojne pulsowanie tętnic. Uśmiechnęła się przekornie pod nosem i kontynuowała rozpraszanie męża. W końcu odchrząknął i podjął kolejną próbę.

“Dostałem pardon, nie ma już nagrody za moją głowę, teraz mogę ci bezpiecznie powiedzieć.”

Odsunęła się nieco, aby spojrzeć mu w oczy, ale wciąż nie puściła mu nadgarstków. Przechyliła głowę w udawanej zadumie i oświadczyła. “To mnie nie przekonuje. Jeśli poznam, kim jesteś, to nie będzie odwrotu. Już zawsze będę inaczej na ciebie patrzeć, gdy nie nosisz maski. Ty też zmienisz zachowanie względem mnie. Czy jesteś pewny, że naprawdę tego chcesz?”

kilka razy w tym czasie głośno przełknął ślinę. widziała, ile go kosztowała ta rozmowa, ale wiedziała, że ostatecznie ta noc będzie ich katharsis. I co do jednego była przekonana. Gdy Diego w końcu zdejmie maskę, ich relacja ulegnie zmianie. Wierzyła, że na diametralnie lepszą. Uwolniła jego dłonie. Położyła jedną rękę na jego piersi, tuż koło serca, a drugą na policzku.

W milczeniu patrzyli sobie głęboko w oczy. Za oknem cykały świerszcze, czasem zaryczała z oddali krowa albo zawył kojot. Pozostawiona na toaletce świeca cicho skwierczała, roztaczając migocące światło. Gdy serce Diego zaczęło galopować ze zdenerwowania pod jej palcami, zaczął spowiedź.

“Powinienem dawno ci to powiedzieć, ale byłem tchórzem. Nie śmiem prosić o wybaczenie, ale chcę, żebyś wiedziała, że bardzo cię kocham. Mam tylko nadzieję, że gdy zobaczysz moją twarz, nie znienawidzisz mnie za miesiące okłamywania, uwiedzenie cię w przeddzień ślubu, narażanie na ataki najemników Raqueli Toledano. Ty i Sebastian jesteście dla mnie najważniejsi i bez was moje życie nie będzie miało sensu. Miałem na myśli jedynie wasze bezpieczeństwo. Proszę, pamiętaj o tym.”

Nie spuszczając z niej wzroku, powolnym ruchem rozwiązał węzeł i maska opadła. Oczekiwał łez, wyrzutów, bicia pięściami, spoliczkowania, awantury, słów zawodu, na które niewątpliwie zasłużył. Jednak w żadnym wypadku nie spodziewał się… śmiechu. Zamrugał oczami, ale nadal się serdecznie śmiała. Potrząsnął głową i przetarł oczy, ale nic się nie zmieniło.

Po chwili seniora nieco się uspokoiła. “Diego, mi amor, jesteś strasznie patetyczny, wiesz? A teraz może w końcu zajmiesz się żoną, jak należy, po prawie roku małżeństwa? Tę twoją koszulę nocną to osobiście dzisiaj podarłam na szmaty, więc nawet się za nią nie oglądaj!”

Mrugnęła do niego zalotnie i palcem wskazującym przymknęła opadniętą szczękę. zdołał z siebie wydusić “Wiedziałaś?”

W odpowiedzi popchnęła go na posłanie i zaczęła palcem rysować nieregularne linie, schodząc wolno coraz niżej. Tam, gdzie go dotknęła, mięśnie pod skórą spinały się w oczekiwaniu na dalszą pieszczotę.

“Głuptasie, domyśliłam się, jak wróciłeś z masakry jako ty. Byłeś zmęczony i przesłoniłeś wtedy oczy, które nagle przybrały taki sam odcień, jak oczy Zorro. Zrobiłam eksperyment przed lustrem, przeanalizowałam wszystkie moje spotkania z i z tobą. Wszystko wskoczyło na miejsce. Pewności nabrałam, gdy znalazłam tajne przejście do jaskini.”

“I… i nie… nie gniewasz się?” Wydukał zaskoczony Diego. Nie tylko pełne zaskoczenie miało wpływ na jego brak elokwencji.

przechyliła zadziornie głowę i kontynuowała rozpraszanie go. “Nie powiem, że na początku byłam tym zachwycona. Okłamałeś mnie nie raz, miesiącami żyłam w niepewności, co się stanie, gdy odkryjesz, że noszę pod sercem dziecko Zorro. Jednak w końcu zrozumiałam, że chciałeś mnie tylko chronić. A poza tym…”

Przerwała na chwilę i podniosła brew. Kąciki jej warg drgały w hamowanym śmiechu. Diego głośno przełknął ślinę. “A poza tym?”

“A poza tym, jesteś uroczy, gdy próbujesz wytropić nieznanego adoratora, który podrywa ci żonę.”

Szczęka dona opadła kolejny raz tego wieczoru, a delikatnie zamknęła ją. Chwilę trwało, aż sprytny przywołał w pamięci wszystko, co działo się w domu od jego powrotu z masakry. W końcu uśmiechnął się szeroko i z wyraźną ulgą.

“Więc te wszystkie róże podkładałaś sama? Wiersz, zabawki?”

Seniora pokiwała głową, dumna z siebie. Diego jednym szybkim ruchem przewrócił ją na plecy i pochylił się nad nią. Czule przesunął palcem po jej policzku. Pierwsze zaskoczenie minęło i w oczach błyszczały zawadiackie iskierki. Dokładnie takie, jakie często można było zauważyć w oczach zamaskowanego renegata.

“Tylko żona mogła wymyślić taki skuteczny plan. W życiu bym nie wpadł, że to byłaś ty. I… jestem wdzięczny, że mnie nie skreśliłaś, nawet gdy domyśliłaś się prawdy. Masz rację, pragnąłem twojego bezpieczeństwa, a potem…”

“A potem byłeś zbyt dużym tchórzem, żeby się przyznać? Nieustraszony boi się jednej, małej seniory?”

READ  Zorro i Rosarita Cortez - rozdział 51 Epilog

“Cóż, ta jedna jest wyjątkowa.”

Chwilę patrzyli sobie głęboko w oczy. Teraz gdy wszystkie tajemnice zostały ujawnione, poczuli po raz pierwszy prawdziwą jedność i zrozumienie. Diego pochylił się, aby ją pocałować, ale zatrzymał się milimetry od jej ust.

“Byłem kiepskim kochankiem, bo to był jedyny sposób na ukrycie blizn. Ale teraz możesz być pewna, że nadrobię to z nawiązką. A tak między nami — też nienawidziłem tej koszuli.”

Krótkie parsknięcie Rosarity zostało stłumione długim i namiętnym pocałunkiem. I tak zaczęła się ich pierwsza prawdziwa wspólna, małżeńska noc.

Series Navigation<< Zorro i Rosarita Cortez – rozdział 51 EpilogZorro i Rosarita Cortez – rozdział 49 Niedzielny obiad i pochopne oskarżenie >>

Author

  • kasiaeliza

    Mama dwójki Zorrątek. Trenuję jujitsu japońskie i kiedyś miałam krótką przygodę z kendo. Lubię RPGi, planszówki, geografię, historię, piłkę nożną i książki. Nie wróć, książki to kocham. 🙂 ----------------------------------- Mother of two cubs. I train Japanese jujitsu and once had a short adventure with kendo. I like RPGs, board games, geography, history, soccer and books. Wait, come back, I love books. 🙂

No tags for this post.

Related posts

kasiaeliza

Mama dwójki Zorrątek. Trenuję jujitsu japońskie i kiedyś miałam krótką przygodę z kendo. Lubię RPGi, planszówki, geografię, historię, piłkę nożną i książki. Nie wróć, książki to kocham. :) ----------------------------------- Mother of two Zorro cubs. I train Japanese jujitsu and once had a short adventure with kendo. I like RPGs, board games, geography, history, soccer and books. Wait, come back, I love books. :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *