Zorro i Rosarita Cortez – rozdział 26 Kłopoty w raju

powoli wybudzała się ze snu. Słyszała ćwierkające ptaki za oknem, a promyk słońca łaskotał ją w nos. Było jej ciepło i przytulnie. Wcale nie miała ochoty ruszać się z łóżka. Jednak zwykle nie poddawała się długo takiemu słodkiemu lenistwu, więc po kilku minutach otworzyła oczy.

Rozejrzała się zdezorientowana po nie swoim pokoju. Wspomnienia ostatniego dnia uderzyły w nią. Noc z , ślub z Diego, wesele i …. no i właśnie nic dalej. “Ale gdzie jest Diego?” pomyślała zaniepokojona.

W tym momencie zamek w drzwiach cichutko kliknął i wolno się otworzyły. umyty, uczesany, chociaż w samej koszuli, niósł ostrożnie tacę ze śniadaniem, którą położył na biurku. Nie zauważył, że żona nie śpi, ponieważ na palcach podszedł do drzwi, żeby je zamknąć.

“Nie musisz się tak skradać Diego.”

Młody don aż podskoczył. “Ros, ale mnie wystraszyłaś.” Podszedł do łóżka i usiadł koło niej z uśmiechem. Wziął ją za ręce i pocałował. “Nie chciałem cię budzić, querida. Ale skoro już nie śpisz, to może zjemy razem śniadanie?”

Wstał po tacę, a w tym czasie usiadła i zrobiła miejsce na posłaniu. Musiała przyznać, że jej wybranek postarał się. Oprócz pieczywa i nabiału były też różne owoce i pachnące kusząco ciasto, w kieliszkach lekkie białe wino, a całość udekorowana płatkami czerwonych róż. Posiłkiem można byłoby obdzielić całą rodzinę, a nie tylko ich dwoje.

“Nie wiedziałem, na co będziesz miała ochotę, więc przyniosłem nieco więcej. Od czego chcesz zacząć?” jakby czytał jej w myślach.

“Może od pomarańczy? Diego naprawdę nie musiałeś…” Pierwsze zaskoczenie jego romantycznym pomysłem minęło, a jej zrobiło się ciepło na sercu. Miała lekko naiwną nadzieję, że będzie tak rozpieszczana każdego ranka. Tym bardziej że jej mąż wziął właśnie cząstkę pomarańczy i włożył delikatnie do jej ust. Nie cofnął ręki i pogłaskał ją kciukiem po policzku. Tak niewielki gest, a wywołał u niej dreszcze.

“Musiałem. Jesteś moją królową. Moim obowiązkiem i przyjemnością jest cię rozpieszczać i spełniać twoje życzenia, zanim o nich pomyślisz.”

Początkowe wahanie zostało przełamane i oboje zjedli wśród droczenia się i okazjonalnych komplementów i pieszczot. Nie posunęli się jednak dużo dalej niż w czasach narzeczeńskich.

Wcześniej w kuchni, podczas przygotowywania posiłku, Diego miał czas w spokoju pomyśleć. Nie były to wesołe rozważania. Po pierwsze musiał odwlec skonsumowanie małżeństwa, tak długo jak się da. na pewno będzie porównywać go do Zorro, więc jego wspomnienie powinno się nieco zatrzeć w jej pamięci. To prowadziło z kolei do drugiej, jeszcze gorszej konkluzji. Diego cały czas, szczególnie w łóżku będzie musiał być kompletnie inny niż zamaskowany bandyta. Dopiero teraz zdał sobie w pełni sprawę, jak dużą pomyłką były odwiedziny u senority. Wtedy był sobą, poddał się pasji. Jedna noc namiętności oznaczała stałe hamowanie się przez resztę życia. Ukrycie blizn to była trzecia sprawa i również spowodowała nieprzyjemny grymas na jego twarzy.

Może jej powiedzieć prawdę? Ale czy w ogóle mi uwierzy? Nie, na pewno pomyśli, że chcę się podszyć, aby zapomniała o Zorro. Za dobrze gram na co dzień swoją rolę. A nawet jak mi uwierzy, to czy wybaczy, że ją przedwczoraj tak oszukałem? Zresztą, to głupi pomysł, gdybym wpadł, a nie był w stanie jej wywieźć do Stanów, jej zaskoczenie uchroni ją przed konsekwencjami. Nie może się dowiedzieć, dla jej bezpieczeństwa.

xxx xxx

Kolejne dwa tygodnie upłynęły idyllicznie, ku wielkiemu zadowoleniu . Jego syn zabiegał o uwagę żony, jakby dopiero się zaczynał do niej zalecać, a nie już ją zdobył. Nie raz przyłapał go, jak niósł tacę ze śniadaniem do sypialni lub znosił Rosaritę na rękach ze schodów. Chociaż na to ostatnie seniora protestowała, ale zawsze zostawała uciszona pocałunkiem.

Stary don z radością obserwował ich wspólne rozmowy czy drobne oznaki afektu, jak trzymanie się za ręce czy obejmowanie się, gdy myśleli, że są sami. W myślach już zacierał ręce i wymyślał imiona dla przyszłych wnuków. Gdyby wiedział, że to szczęśliwe małżeństwo nie zostało jeszcze przypieczętowane, byłby srodze zawiedziony swoim niewydarzonym potomkiem. Ale nie wiedział, tak samo jak wszyscy inni, bo pierwszego wieczoru skaleczyła się w palec i upuściła kilka czerwonych kropel na prześcieradło. Kochała Diego i nie chciała, aby był tematem plotek czy niewygodnych domysłów. Ostatnie czego potrzebowali to skandalu.

xxx xxx

Jednak to, że ukrywała prawdę o ich pożyciu, nie znaczyło wcale, że była z tego stanu rzeczy zadowolona. Po magicznej nocy z żywiła nadzieję, że Diego okaże się równie interesującym partnerem. Tymczasem każdego wieczoru młodzieniec znajdował jakąś wymówkę, aby wcześniej położyć się spać lub wślizgiwał się ukradkiem, gdy już dawno spała, a potem wylegiwał się do południa.

Jej cierpliwość wyczerpała się po dwóch tygodniach od ślubu. Siedziała w kącie pokoju, za drzwiami, w koszuli nocnej i szalu narzuconym na ramiona. Nie zapaliła świecy i czekała. Po dwóch godzinach zamek cicho kliknął i drzwi nieznacznie się otworzyły i zamknęły. Cień cicho przemknął i zatrzymał się przy łóżku. Zdjął buty i marynarkę, zmylony skotłowaną pościelą. Tym bardziej był zaskoczony, gdy za plecami usłyszał zapalanie świecy i ciepły blask rozświetlił pomieszczenie. Gwałtownie się odwrócił.

“Querida, nie śpisz jeszcze? Jest już późno, na pewno jesteś zmęczona po całym dniu.”

“Diego, dlaczego się ze mną ożeniłeś?” Jej mina nie zdradzała żadnych emocji, więc serce skoczyło mu do gardła. Nieskonsumowane małżeństwo można było anulować, czyżby…

“Ros, przecież wiesz dlaczego. Kocham cię i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.” Uśmiechnął się z beztroską, której absolutnie nie czuł i ukląkł przy jej krześle. Chciał wziąć jej dłonie w swoje, ale umknęła mu. Z przerażeniem zobaczył pojedynczą łzę, która spływała po jej policzku. Nie śmiał jej zetrzeć, żeby nie odsunęła się jeszcze dalej.

“Czemu o to pytasz? Czy masz wątpliwości? Co mogę zrobić, aby je rozwiać?”

W końcu wywołał u niej jakieś emocje. Łzy leciały jedna za drugą, ale oczy ciskały wściekłe błyskawice. Mówiła cicho, ale już sam ton jej głosu zmroził powietrze wokół. “Po, co ci żona, skoro nie masz zamiaru wypełniać obowiązków małżeńskich?”

zwiesił głowę, unikając jej wzroku. Podniósł się i ciężko przysiadł na łóżku. Wiedział, że odwlekał nieuniknione zbyt długo. Przeczesał włosy i równie cicho zaczął tłumaczyć. “ jest człowiekiem honoru, skoro obiecał, że spotka się z tobą przed ślubem, to mam świadomość, że tak się właśnie stało. Wtedy byłaś jeszcze wolna i … Wiem, że nie mogę się z nim równać. Jest odważny, mistrzowsko włada szpadą i biczem, świetnie jeździ konno, ratuje ludzi w potrzebie, jest bohaterem. Kimś kim nigdy nie będę. Kochasz go i nie wyobrażam sobie, że się nie pożegnaliście. I ja…”

Przerwał, bo poczuł jej delikatne dłonie na swoich ramionach. Słysząc jego przybity ton i widząc zrezygnowaną sylwetkę, złość jej szybko przeszła. Może i jej mąż był odważny, gdy ich porwano, ale pamiętała też jego niepewność, jeśli chodziło o nią.

“… nie chcę wypaść gorzej od niego. Nazwij mnie tchórzem, ale boję się, że nie stanę na wysokości zadania. Ja nigdy wcześniej…” Nie dokończył tłumaczenia, bo nie chciał jej wprost kłamać. Lepiej, aby doszła do własnych wniosków, niekoniecznie prawdziwych.

Seniora przeniosła dłonie na jego policzki i uniosła głowę do góry, żeby na nią spojrzał. Łzy wyschły, a usta wygięły się w półuśmiechu. “Głuptasie, to za ciebie wyszłam i to ty wygrałeś moje serce. Nikt inny tego nie zrobił, więc przestań z tym niedocenianiem się. I nie wypuszczę cię z tego pokoju, dopóki nie uczynisz mnie swoją żoną w pełni, rozumiemy się?”

Nie zdążył odpowiedzieć od razu, bo pchnęła go do tyłu na łóżko. Bystry umysł zarejestrował, że ona również użyła niedopowiedzenia, bo nie sprostowała, co wydarzyło się między nią a renegatem. Wewnętrznie się uśmiechnął. Jego Lisica nie była w ciemię bita.

“Nigdzie się nie wybieram. Po dzisiejszej nocy będziesz moją żoną w pełnym tego słowa znaczeniu. I dam ci przyjemność, żebyś zapomniała o kimkolwiek innym.” To zabrzmiało już dużo pewniej.

Nie trzeba było go więcej zachęcać do działania. Usiadł z powrotem i zaczął dotykać wszystkich miejsc, których sobie dotąd odmawiał i całować jej brzuch przez materiał koszuli. wplotła palce w jego włosy i zaczęła je przeczesywać, co oboje uwielbiali.

Powoli i spokojnie, Diego. Bez gwałtownych ruchów.” Powtarzał sobie w myśli młodzieniec, aby nie wypaść z roli. Czuł wzbierające napięcie, ale tym razem nie mógł się mu poddać.

Zaczął wspinać się z pocałunkami wyżej, jednocześnie podnosząc się z łóżka. Szczególną uwagę poświęcił jej szyi, jednak starał się wszystko robić możliwie delikatnie. Gdy pieścił jej usta, rozwiązał tasiemki z tyłu koszuli.

z ulgą przyjęła jego działania. Nie wiedziała wcześniej, dlaczego jej nie chciał. Ale ciepło dłoni poznających krzywizny jej ciała uspokoiło ją. Czuła się pożądana i kochana, chociaż nie mogła powstrzymać się przed porównywaniem jego nieśmiałego dotyku i zdecydowanych rąk Zorro. Gdy wstał i pocałował ją w usta, odwzajemniła pieszczoty i sama zaczęła wędrówkę dłońmi po jego torsie. Z zaskoczeniem stwierdziła, że pod materiałem koszuli znajdowały się całkiem przyzwoicie wyrzeźbione mięśnie, których nie spodziewała się po Diego.

Wiedziała, kiedy rozwiązał ostatnią tasiemkę, ale nie zdarł ubrania jednym ruchem. Powoli opuszczał rękawy, sunąc nieznacznie palcami po skórze. Jego dotknięcia były lekkie jak piórka czy atłas spływający po ciele. Zadrżała z emocji, gdy w ślad za opuszczanym materiałem poszły jego usta. Dopiero gdy dotarł do pępka, wypuścił koszulę i dał jej swobodnie opaść. Spojrzał na nią z dołu z takim uwielbieniem, że aż jęknęła. Nie wiedziała, jak to robił, ale rozpalił ją równie skutecznie co zamaskowany bandyta.

Wkrótce oboje leżeli w łóżku. Sięgnęła do guzików jego koszuli, ale odsunął jej ręce. “Ta noc jest dla ciebie, querida. Chcę dać ci przyjemność i naprawić ten czas, gdy tchórzyłem po ślubie. Proszę.” Nie dał jej dobrze przetrawić tego postanowienia, tylko głębokim pocałunkiem usunął z jej głowy każdą rozsądną i logiczną myśl.

Dotykał jej delikatnie, całował czule prawie każdy zakamarek jej ciała, aż zaczęła się topić pod jego rękami. Zabierało to dużo czasu, ale dzięki temu miał pewność, że będzie w stanie się kontrolować.

Z kolei była doprowadzona do szaleństwa tym nieznośnie wolnym tempem. Płonęła pod jego muśnięciami i chciała poczuć jego nagie ciało na swoim, ale wciąż jej nie pozwalał się rozebrać. Chaotycznie sunęła dłońmi po jego plecach i pośladkach. Wdychała jego zapach, który ją oszałamiał.

Gdy odważył się w końcu włożyć rękę między jej uda i zaczął drażnić czuły punkt, o którego istnieniu nawet nie wiedziała, coś w niej pękło. Wygięła plecy w łuk i zagryzła zęby, aby nie krzyknąć. Fala przyjemności przelewała się i nie kończyła, a nie przerywał. Dopiero gdy myślała, że nie będzie więcej w stanie znieść, a świat się za chwilę skończy, cofnął rękę i mocno pocałował. Objął ją i tulił, aż przestała drżeć w jego ramionach.

“Diego, to było cudowne. Skąd wiedziałeś…” Zdołała w końcu wyszeptać. Pocałował ją we włosy z zadowolonym uśmiechem.

“Czy uwierzysz, jeśli powiem, że z książki?”

Uderzyła go lekko w pierś. “Jesteś chyba jedynym człowiekiem, któremu uwierzę w takie twierdzenie. Czy wyczytałeś tam jeszcze coś ciekawego?” Zapytała, flirtując.

“Może. Ale obiecałem ci przyjemność i obowiązek małżeński. To pierwsze chyba możemy uznać za spełnione. Co powiesz na ciąg dalszy?” Mrugnął do niej, a ona wybuchnęła serdecznym śmiechem. Takiego Diego kochała. Romantycznego, dowcipnego, nieco zwariowanego i czułego aż do przesady.

“Słyszałam, że do dopełnienia tego obowiązku, jest niezbędne, aby oboje małżonkowie byli rozebrani.” Sugestię poparła jednoznacznym ruchem brwi.

“To źle słyszałaś. I mogę ci to udowodnić. Empirycznie, rzecz jasna.”

zaczął ją powoli całować, a w tym czasie rozpiął spodnie i nieznacznie je opuścił razem z bielizną. Pieścił ją tak jak wcześniej, ale dość szybko zsunął dłoń w jej najwrażliwsze rejony i zaczął je eksplorować. znów poczuła budujące się w jej wnętrzu napięcie, ale zaraz przyszła jej do głowy inna myśl. “Diego sprawdza, czy jestem na niego gotowa. po prostu to wiedział.

Młodzieniec delikatnie rozsunął jej nogi szerzej i bardzo wolno zagłębił się w ciepło jej ciała. Zachowywał się jakby była ze szkła i każdy gwałtowniejszy ruch mógłby zrobić jej krzywdę. Patrzyła na niego rozczulona, ale niedługo zapomniała i o tym.

I całe szczęście, że miała zamknięte oczy i cicho szeptała jego imię. Diego zaciskał zęby, aby nie przyśpieszyć na końcu. Wspomnienia nocy przed ślubem, które cały czas mu się nasuwały, nie ułatwiały kontroli. Tym razem też walczył ze sobą, ale nie mógł przegrać. Ostatecznie udało się, gdy oboje osunęli się na posłanie spełnieni.

xxx xxx

szybko zasnął, ale seniora de la Vega leżała w jego ramionach i myślała. Piękny obraz, który dla niej namalował na pamiątkę zaręczyn, wisiał na ścianie naprzeciwko, jak wyrzut sumienia.

Diego nieba by mi przychylił, jest taki dobry i wyrozumiały. Każdy inny rzuciłby mnie, gdyby tylko dowiedział się, że spotkałam się z mężczyzną przed ślubem. A już na pewno domagałby się pójścia do łóżka w noc poślubną!

Spojrzała na jego zrelaksowaną twarz i odgarnęła zabłąkany kosmyk z czoła.

Jest taki kochany, zawsze myśli tylko o mnie i co jest dla mnie najlepsze. Nie zasłużyłam na takie przywiązanie. Nawet nie podarowałam mu dziewictwa, jak na żonę przystało.

Przeanalizowała jeszcze raz ostatnie trzy tygodnie, wszystkie działania i motywacje.

Nie żałuję tego, co zrobiłam. Nic bym nie zmieniła, gdybym miała drugą szansę. Ale to nie zmienia faktu, że mam wyrzuty sumienia wobec Diego. Muszę mu to wynagrodzić.

xxx xxx

Rano obudziła się w ciepłym kokonie jego ramion i klatki piersiowej. Delikatnie głaskał ją po nagich plecach, a fałdy gorsu koszuli łaskotały ją w nos. “Buenos dias, querida. Mam nadzieję, że się wyspałaś.”

Wspomnienia ich pierwszej wspólnej nocy i jej nocne przemyślenia uderzyły w nią i zarumieniła się. Oboje mieli powód, aby być zmęczonymi.

“Buenos dias, Diego. Jeśli co wieczór tak ululasz mnie do snu, to zawsze będę wyspana. Ale muszę…” jakby czytał jej w myślach, bo zamknął jej usta delikatnym pocałunkiem. Nie dała się jednak łatwo zbyć.

“Muszę cię przeprosić. Nic nie powiedziałeś, ale oboje wiemy, że nie byłeś moim pierwszym kochankiem. Przysięgam, przed tobą był tylko…”

Młody don pogłaskał ją po włosach i policzku. Uśmiechnął się uspokajająco i cmoknął ją w nos.

“Nie musisz przepraszać ani przysięgać, zdaję sobie sprawę, że nie oddałabyś się nikomu, kogo nie darzysz głębokim uczuciem. I nic co było wcześniej, nie jest dla mnie ważne. Liczy się tylko to, że jesteś moją żoną i że się kochamy. Ale o jedną rzecz muszę spytać, bo wciąż nie daje mi spokoju.”

Spuścił oczy i nieśmiało kontynuował, a jego wcześniejsza niepewność wróciła.

“Jak wypadłem… w porównaniu z nim?” Bał się, że jednak jakoś go rozpoznała, a odebrała, że martwi się o rywala do jej uczuć.

Dlatego pocałowała go krótko w usta. “Zdziwisz się, ale dużo lepiej.” Może nie był tak namiętny, ale długie i wrażliwe palce artysty robiły z nią nieprawdopodobne rzeczy. Wyraźnie mu ulżyło, bo uśmiechnął się.

xxx Zorro xxx

Jeśli nowa seniora de la Vega miała nadzieję, na coś więcej od swojego męża, to ponownie musiała się zawieść. Oczywiście w dzień Diego starał się przewidywać jej życzenia, nawet jeśli teraz więcej czasu poświęcał obowiązkom w hacjendzie i na pastwiskach. Ku jej zaskoczeniu i aprobacie Alejandro, młody don konsultował z nią nie tylko typowo kobiece sprawy, ale także liczył się z jej zdaniem przy decyzjach dotyczących męskiego obszaru zainteresowań. Pamiętał z dzieciństwa, że jego rodzice wspólnie prowadzili księgi rachunkowe i ustalali, ile sztuk bydła sprzedadzą w danym roku albo czy dokupić nowego byka rozpłodowego. Nie było to normą ani w Hiszpanii, ani w Kalifornii, więc czuła się naprawdę doceniona. Mąż traktował ją prawdziwie po partnersku.

Przynajmniej w dzień. Noc to była zupełnie inna sprawa. Nie mogła narzekać, Diego okazał się czułym i utalentowanym kochankiem, ale…

Ich relacja w łóżku była mocno jednostronna. On jej dawał wszystko, ale nie chciał przyjąć nic w zamian. Ograniczał się do pocałunków i samego aktu, w którym zdarzało się czasem, że to była górą.

Najgorsze ze wszystkiego było to, że odmawiał rozebrania się. Był w tym bardzo stanowczy, dopiero na samym końcu podwijał koszulę nocną na odpowiednią wysokość i ani centymetra wyżej. Zawsze też przebierał się za parawanem.

Zdezorientowana seniora rozmawiała nawet dyskretnie na ten temat z kucharką wuja. Ta tylko roześmiała się. “Och, tego można było się po takim nieśmiałym chłopcu spodziewać. Powinnaś się raczej cieszyć, że koszule z klapką wyszły już mody.”

Wyjaśnienia sympatycznej kucharki nie były w smak Rosaricie, a stała odmowa męża zaczęła ją frustrować. Kilka razy próbowała podjąć temat, ale zawsze ją zbywał. Nie wiedziała, jak trudne było to dla Diego. Z jednej strony za każdym razem musiał hamować swoją pasję, a z drugiej niczego więcej nie pragnął niż być przez nią dotykany. Nie mógł jednak na to sobie pozwolić. Impas trwał.

xxx Zorro xxx

Pewnej nocy rozbudziła się. Przewróciła się na drugi bok, chcąc wtulić się w ciepłe ciało Diego, ale natrafiła na pustkę. To ją natychmiast otrzeźwiło. Usiadła i rozejrzała się po pokoju, ale nigdzie go nie zauważyła. Zaniepokojona zeszła na dół do kuchni, która też okazała się pusta. Po cichu przeszukała wszystkie pomieszczenia, nawet gabinet.

Nie ma go nigdzie w hacjendzie ani w stajniach. Gdyby to była jakaś nagła sytuacja, na pewno bym się obudziła. Dziwne.

Zaintrygowana położyła się z powrotem do łóżka z postanowieniem, że będzie na niego czekać. Jednak ich wcześniejsze, wieczorne igraszki wyczerpały ją i nawet nie wiedziała, kiedy powieki się jej skleiły i odpłynęła w ramiona Morfeusza.

Obudził ją ruch pod kołdrą. Diego był koło niej i właśnie obracał się we śnie na drugi bok. Potrząsnęła go lekko, aż również był przytomny. No prawie przytomny.

“Diego, gdzie byłeś w nocy? Chciałam się przytulić, ale ciebie nie było.”

Ziewnięcie było tylko w połowie wymuszone, aby zebrać myśli nad dobrą wymówką.

“Querida, nie mogłem zasnąć, więc poszedłem poczytać w bibliotece. Niepotrzebnie się martwiłaś. Do późna zagłębiałem się w Arystotelesa, więc daj mi jeszcze odpocząć. Kocham cię. Dobranoc.”

Cmoknął ją w nos, obrócił plecami do niej i nakrył kołdrą po same uszy. Po chwili dało się słyszeć ciche pochrapywanie.

Bezczelnie kłamie! Nie było go w bibliotece.

xxx Zorro xxx

zaczęła zwracać baczniejszą uwagę i odkryła, że zdarzają mu się podobne wymówki. Bardzo naturalne, bardzo racjonalne i wysoce prawdopodobne, ale wciąż wymówki. Gdyby nie obudziła się wtedy przypadkiem, nadal by w nie ślepo wierzyła. Ale teraz za każdym razem tylko udawała, a Diego kłamał bez mrugnięcia okiem.

Teoretycznie nic się nie zmieniło. wielbił ziemię, po której chodziła, prowadził ją co wieczór na wyżyny uniesienia i byli najszczęśliwszym małżeństwem na świecie. Tylko ona dostrzegała cień, który coraz bardziej kładł się na ich relacji.

kasiaeliza

Mama dwójki Zorrątek. Trenowałam jujitsu japońskie i ociupinkę kendo. Lubię RPGi, planszówki, geografię, historię, piłkę nożną i książki. Nie wróć, książki to kocham. :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *