Zorro i Rosarita Cortez – rozdział 30 Jak ukryć ranę przed spostrzegawczą żoną?

ocknął się zdezorientowany, spragniony i osłabiony. Tak naprawdę obudził go przyjemny chłód na czole, który był prawdziwym balsamem na tętniące tępym bólem skronie. Próba uniesienia się i oparcia na prawym łokciu bardzo szybko przypomniała mu o porannej przygodzie. Niechciany, cichy jęk wyrwał mu się, gdy opadł z powrotem na trawę. Mgła nieświadomości rozwiewała się powoli i młodzieniec zaczął rozglądać się wokół.

Na twarzy wciąż miał maskę, a na głowie bandamę skrywającą włosy. Na rozpalonym czole ktoś położył chłodny kompres, który był zbawienny na objawy porażenia słonecznego. przeniósł go w cień drzewa, gdzie słońce tak nie dokuczało.

“Albo zaciągnął, biorąc pod uwagę różnicę masy. Kochany .”

Renegat zauważył też, że jest bez koszuli, a jego skórę pokrywają zacieki kanionowego kurzu i zaschniętej krwi. Draśnięcia na ramionach były lekko zaognione. Zraniony bark miał nowy opatrunek. Jednak bandaż był dziwny… Niemowa używał zawsze szerokich, bawełnianych bandaży, które łatwo było ukryć pod ubraniem .

“Koronki?”

Powoli usiadł, podpierając się tym razem lewą ręką. Jego serce zabiło mocniej, gdy zobaczył znajomą postać kucającą przy potoku. Obok niej, na trawie, schły czyste, prawie białe bandaże, których użył wcześniej. płukała jego koszulę z krwi i kurzu. Gdy jej palec przeszedł na wylot przez dziurę na ramieniu, po policzku spłynęła pojedyncza łza, którą szybko i zdecydowanie wytarła.

patrzył jak urzeczony. Po paru minutach dziewczyna skończyła i rozłożyła ubranie na słońcu do wyschnięcia. Dopiero wtedy zauważyła, że renegat jest przytomny. Podeszła szybko i z niepokojem mu się przyglądała.

“Senior Zorro, jak dobrze, że w końcu się obudziłeś. Proszę, na pewno chce ci się pić.” Przytknęła mu manierkę do ust, a drugą ręką delikatnie przytrzymała tył głowy. Gdy skończył, łagodnie popchnęła go z powrotem na trawę, żeby się położył.

Wodą z manierki zmoczyła chusteczkę i zaczęła zmywać brud z jego nagiej skóry. Nie śmiała spojrzeć mu w oczy, niepewna jego reakcji. Ostatni raz widzieli się w wieczór przed jej ślubem. Wtedy była panną i eksplorowała każdy centymetr jego torsu z namiętnością. Nie raz wracała do ich wspólnej nocy, marząc, aby Diego przełamał swoją nieśmiałość. Teraz była jednak mężatką, a samarytańska posługa wydawała jej się wysoce niewłaściwa. Nawet jeśli nigdy nie przestała go kochać. A może właśnie dlatego?

Młodzieniec uważnie ją obserwował. Wiedział, że musi się pilnować, grać Zorro. Poczucie odświeżenia i chód wilgotnej chustki pomógł mu przezwyciężyć skutki leżenia na słońcu  w czarnym kostiumie. Znów myślał trzeźwo. Był jednak głodny jej dotyku, którego świadomie sobie odmawiał od tygodni. Dlatego nie odzywał się i cieszył chwilą.

W końcu nie było już więcej do zrobienia. siedziała spięta obok niego, wpatrując się uważnie w brudną chustkę. Zorro wyczuł bezbłędnie jej niepewność, więc delikatnie pogłaskał ją po policzku.

, donia. Prawdopodobnie uratowałaś mi życie. Ponownie. Nie masz pojęcia, jak mi ulżyło, gdy zobaczyłem nad brzegiem właśnie ciebie.”

Podniosła oczy, uśmiechnęła się i od razu rozluźniła. Mimo dzielącego ich małżeństwa wciąż mieli nić porozumienia i wzajemną czułość.

“Lepiej podziękuj senior swojemu patronowi albo Świętej Panience, że mnie tutaj przywiodła. Od świtu jeżdżę po okolicy. Chciałam się napić i uzupełnić manierkę, więc przyjechałam do mojej sekretnej doliny. Chociaż widzę, że nie jest aż tak sekretna, skoro cię tutaj znalazłam.”

W jej oczach pojawiły się figlarne iskierki, więc renegat nie miał wyboru jak tylko roześmiać się.

“Najwyraźniej. Ale mogę cię zapewnić, że wiedzą o niej trzy, no może cztery osoby, więc możesz ją spokojnie uznać za swoją. Ale co robisz od świtu poza domem? Czy coś się stało?”

To chyba nie było właściwe pytanie, bo zmarszczyła brwi, a w głosie słychać było frustrację.

“Diego się stał! Martwiłam się o niego, bo nie wrócił na noc do domu. Znowu! A jeśli ktoś go napadł na drodze? Albo zaatakowało go stado wilków? Albo…”

Odetchnęła głęboko i dokończyła już spokojniej. “Szukałam go, ale znalazłam ciebie senior, nieprzytomnego, rannego i prawdopodobnie z udarem. Udało mi się przeciągnąć cię do cienia i opatrzeć bark, jak tylko umiałam najlepiej.”

Przejechała palcem delikatnie po nowych cięciach na ramionach oraz starym postrzale. “Kolejne do kolekcji. Kto to zrobił?”

Gdyby nie wcześniejszy wybuch, cieszyłby się tą pieszczotą. Ale gorycz w jej głosie zaalarmowała go. Przykrył jej dłoń swoją.

“Nikt, kto by to przeżył. Wiem, że to nie moja sprawa, ale… czy między tobą donia a wszystko się dobrze układa?”

spojrzała na ich złączone ręce. Dokładnie w tej dolince dokonała życiowego wyboru, od którego nie było odwrotu. Wyboru, do którego popychał ją sam renegat. Kochała ich obu, ale jej zaufanie do męża malało z każdym kłamstwem, na jakim go przyłapała, z każdą nocą w pustym łóżku. Zorro zawsze stawiał sprawę jasno: nie mogła poznać jego tożsamości. Ufała mu. Może przeznaczenie skierowało kroki jej konia nie tylko ze względu na jego rany? Z nikim innym nie mogła o tym porozmawiać, nawet z Eleną czy Monetą.

“Tak, nie, nie wiem. Ech, Diego jest kochany, nieba by mi przychylił, zawsze przewiduje moje życzenia, zanim nawet o nich pomyślę. Nie mogłabym prosić o bardziej troskliwego i czułego męża. Ale…  znika gdzieś na całe noce, budzę się sama, a rano słyszę durne wymówki. Po prostu… obawiam się, że spotyka się potajemnie z jakąś kobietą, ale nie chce mnie zranić. Może nie spełniłam jego oczekiwań w łóżku? Już sama nie wiem…”

Z ulgą wyrzuciła z siebie swoje najskrytsze lęki. Z Zorro dzieliła przepiękny akt intymności, więc był jedyną osobą, której mogła powierzyć swoje podejrzenia. Nie zauważyła, że jego oczy wypełnił pierwotny strach. Musiał ją zapewnić o niewinności męża bez zdemaskowania. Gorzej, musiał odbudować jej zaufanie.

… “ Zaczął, a jej przeszły ciarki po plecach, bo nie użyj tytułu doni. Uwielbiała, jak wymawiał jej imię. “Wiem, że jest ci wierny jak pies. Nie ma żadnej innej kobiety. Świata nie widzi poza tobą. Co do nocnych nieobecności… hmm… może nie chce cię martwić i stąd wymówki? Nagle ma w perspektywie zostanie ojcem, a to wielka odpowiedzialność. Może to nie daje mu spać?”

Dziewczyna położyła ochronnie rękę na brzuchu i zdziwiona zapytała. “Skąd wiesz, że jestem w ciąży? Nikomu nic nie mówiliśmy, a doktor jest zobowiązany tajemnicą lekarską.”

Zorro roześmiał się z ulgą. Przyjęła jego wytłumaczenie, chociaż będzie musiał w przyszłości bardziej uważać.

“Sprytny Lis ma wszędzie oczy i uszy.”

Przechyliła głowę z powątpiewaniem. “Napuszony bufon.”

Oboje roześmiali się, jednak seniora szybko spoważniała. Wzięła jego dłoń i przyłożyła ją do łona. “Zorro, to dziecko jest…”

Renegat szybko podniósł rękę i przyłożył palec do ust, uniemożliwiając jej skończenie zdania.

“Pewne tajemnice lepiej, żeby zostały niewypowiedziane i zapomniane.”

xxx Zorro xxx

Rozmawiali jeszcze z godzinę, jedząc skromne śniadanie, które wzięła ze sobą na poszukiwania. miała w końcu okazję swobodnie zwierzyć się ze swoich lęków i niepewności przed macierzyństwem, a także nowych, nieznanych dotąd obowiązków jako pani domu. Oczywiście z mężem także próbowała rozmawiać na te tematy, ale Diego zawsze przejmował ciężar tych zmartwień na siebie, aby nie denerwowała się podczas ciąży. Młodzieniec pod maską uważnie słuchał i uświadomił sobie, że jego troska i rozpieszczanie ukochanej mają w niektórych kwestiach skutek odwrotny do zamierzonego. Ostatnio skupiał się bardziej na intrygach Orła niż na własnej rodzinie. Postanowił poprawić swoje zachowanie.

Bandaże i koszula wyschły, więc jeszcze raz zmieniła opatrunek na barku. Wdzięczny pacjent zażartował z jej podartej na pasy halki.

“Zorro w koronkach nikt by się nie bał. Straciłbym reputację, gdyby mnie ktoś tak zobaczył.”

Powoli zbliżało się południe, a po nie było ani śladu. Renegat wstał, podpierając się na dziewczynie i pniu drzewa. Był zbyt osłabiony, aby wrócić do jaskini na pieszo.

“Jeśli utrzymasz się w siodle, weź mojego konia. Diego dobrze go wytrenował, puszczony wolno wróci do hacjendy. A ja nie mam nic przeciwko trochę dłuższemu spacerowi.”

Zorro czuł się dużo lepiej, był odświeżony i mniej obolały, ale stracił sporo krwi. Dlatego pokręcił głową.

“Nie jestem pewny, czy nie spadnę z siodła gdzieś po drodze. Kazać damie iść do domu taki szmat, to nie po dżentelmeńsku. Ale nie chcę cię donia narażać i pokazać mojej kryjówki. Czego nie wiesz, nie będziesz mogła nikomu powiedzieć.”

nie dawała za wygraną. Była ciekawa, a poza tym renegat potrzebował normalnego łóżka i odpoczynku, nie mógł dłużej zostać w tej dolince.

“W takim razie zawiąż mi oczy. Obiecuję nie podglądać, a będę mogła cię podtrzymać na koniu.”

Zorro westchnął zrezygnowany, bo nie mieli innego wyjścia.

xxx Zorro xxx

Podróż była krótka i bez przygód. Tym razem jednak to siedziała z tyłu i obejmowała młodzieńca, który kierował koniem. Nie miała jednak chwili, aby cieszyć się jazdą, bo skupiała się na tym, aby nie ześlizgnął się na ziemię. Wspólny wysiłek opłacił się, gdy w końcu wjechali przez spadające pnącza do chłodnej jaskini.

Zaniepokojony zdążył już wydeptać dziurę w podłodze, krążąc od rana po kryjówce.

“Donia, jesteśmy na miejscu, ale nie schodź z konia. “

Zsunął się niezgrabnie i zwrócił do przyjaciela.

“Odwieź ją, proszę do domu, ale tak, żeby nie widziała, którędy. Nie odzywaj się też, żeby nie wiedziała, kim jesteś. Dla wszystkich tak będzie bezpieczniej.”

Niemowa zauważył prześwitujący przez dziurę w koszuli biały bandaż, ale gdyby Zorro był w bardzo złym stanie, nie wahałby się poprosić o pomoc. Pytania mogły poczekać na później. Z kieszonki wyjął zegarek i zaczął pokazywać po kolei palce. Renegat podniósł w górę trzy, dając znać, że potrzebuje pół godziny, aby doprowadzić się do porządku.

“Donia, mój pomocnik zaprowadzi cię w okolice hacjendy. Trzymaj się łęku siodła. Gdy włoży ci z powrotem wodze do ręki, odczekaj kilka minut i zdejmij opaskę. Jeszcze raz dziękuję za uratowanie mi życia.”

Dziewczyna uśmiechnęła się i kiwnęła głową. “De nada, senior Zorro. Cieszę się, że mogłam pomóc chociaż w taki sposób. Uważaj proszę na siebie.”

“Będę. I nie wątp więcej w ani w jego miłość.”

xxx Zorro xxx

Po ich odjeździe Zorro szybko zrzucił czarny strój i obmył się w miednicy. W końcu leń Diego nie mógł mieć zakurzonych włosów czy nieświeżego zapachu konia i potu. Ubrał się w zapasową koszulę nocną i wspiął po schodach do pokoju. Wymagało to nieco wysiłku, więc z ulgą legł na łóżku i usnął w mgnieniu oka.

po drodze nie zadawała żadnych pytań, aby uszanować życzenie renegata i nie prowokować rozmowy. Gdy poczuła lejce w ręku, odwróciła się w kierunku tajemniczego pomocnika i poprosiła, aby zaopiekował się Zorro. Poczuła uścisk ręki na swojej dłoni. Odczekała kilka minut i zdjęła opaskę. Słońce ją oślepiło, ale po chwili zorientowała się, że jest niedaleko domu. Jednak te pół godziny zrodziły w jej głowie mnóstwo pytań.

Odprowadziła konia do stajni, gdzie znalazła ją kucharka, która chciała skonsultować bieżące sprawy. Dopiero po godzinie zajrzała do sypialni. Śpiący Diego wyglądał tak niewinnie i spokojnie, że nie miała serca go budzić. Po cichu zamknęła drzwi i zajrzała do kuchni, aby coś na szybko zjeść. Potem udała się na spacer do ogrodu.

Zorro nigdy jej nie okłamał i chciała mu wierzyć, że mąż jest jej wierny. Postanowiła na razie porzucić temat nocnych wycieczek. Nagle uderzyła ją pewna myśl i aż się zatrzymała.

“A co, jeśli to Diego jest cichym pomocnikiem Zorro? Dostarcza mu środków i informacji, pomaga, opatruje rany? W końcu na studiach miał przedmioty medyczne. To by tłumaczyło jego zniknięcia, głupie wymówki, a nawet opaskę na oczy. Obaj chcą mnie chronić, dlatego nie odezwał się ani słowem. Stąd Zorro mógł wiedzieć o ciąży.”

“Sprytny Lis ma wszędzie oczy i uszy.” Prychnęła cicho pod nosem. Teraz było jasne jak na dłoni, dlaczego młody de la Vega tak mocno zaprzyjaźnił się z sierżantem i tak często stawiał mu wino.

“Ale czy Diego wie, że dziecko jest Zorro? Zachowuje się tak, jakby nie wiedział. Od początku nie robił mi żadnych wyrzutów, nie był w ogóle zazdrosny. Raczej przejawiał niepewność, że jest drugim wyborem. A Zorro wręcz mi go podsunął na męża. 

On z kolei dokładnie policzył datę poczęcia. Dlatego mnie uciszył, gdy chciałam mu powiedzieć prawdę. Najpierw zrezygnował ze mnie, a teraz z dziecka, na konto Diego. No tak, renegaci z nagrodą za ich głowy, nie żenią się i nie mają dzieci. 

Ciche łzy popłynęły z jej oczu. Łzy wdzięczności, żalu, podziwu, miłości. Obaj młodzieńcy poświęcili wiele ze swojej dumy i ze swojego życia, aby zapewnić jej i jej dziecku bezpieczeństwo i ochronę.

xxx Zorro xxx

Diego przespał sporą część dnia. trzymała się z daleka od sypialni, wiedząc, że mąż prawdopodobnie czekał na Zorro całą noc i potrzebuje odpoczynku. Przed kolacją zabrał go na zmianę opatrunku do sekretnego pokoju. Już wcześniej sprawdzał stan przyjaciela, ale ocenił, że sen będzie póki co najlepszym lekarstwem.

Teraz odwinął delikatnie bandaż. Zdezynfekował alkoholem igłę i nici oraz cały bark. Diego mocno zacisnął zęby, ale nic nie powiedział. Robili to nie pierwszy raz. W czasie szycia rana trochę jeszcze krwawiła, a okolica była opuchnięta. dał jej czas, aby złapała nieco świeżego powietrza i zabrał się za skaleczenia. Nie były głębokie i nie wymagały szycia. I całe szczęście, bo na czole pacjenta perlił się pot, a mięśnie szczęki już zdążyły go rozboleć.

Diego spróbował poruszyć prawym ramieniem, ale szybko się poddał. Do tego czuł się rozbity i osłabiony. Z wewnętrznym przymusem zabrał się za jedzenie i czerwone wino, które, jak czytał, pomagało w odbudowie utraconej krwi.

Między jednym kęsem a drugim zapytał. “Co mówią w o napadzie?”

machnął ręką i wskazał na przyjaciela. Podłożył pod policzek dwie złożone jak do modlitwy dłonie i przymknął oczy.

“Dobrze, dobrze, najpierw muszę odzyskać siły. Rano mi powiesz, bo złota i tak nie odzyskamy. Trzeba tylko wymyślić jakąś wymówkę, bo będę osłabiony przez kilka następnych dni, jak nie tydzień. A postrzał to sam wiesz, że goi się ponad miesiąc.”

Niemowa przymknął jedno oko, a do drugiego przyłożył dwie pięści, jedna za drugą. Zaczął się rozglądać po suficie. Potem wstał i zaczął udawać jazdę konną, po czym nagle malowniczo przewrócił się. Gdy wstawał, przesadnie krzywił się i rozcierał prawy bark.

“Podczas nocnego oglądania gwiazd spadłem z konia i się potłukłem? Może być. Nikt się nie będzie temu bliżej przyglądał, więc nie odkryje postrzału, a wyjaśnię niedyspozycję ramienia. I od ostatniego zrzucenia przez konia nieudolnego Diego minął już chyba z rok, więc brzmi to wiarygodnie. Dobrze, zabandażuj mnie tylko cienko, gdyby chciała się przytulić. Nie chcę, żeby domyśliła się prawdy.”

xxx Zorro xxx

pojechała na popołudniowe ploteczki do Eleny, a był na kartach w tawernie, więc Diego mógł sobie pozwolić na pozostanie w łóżku. Jednak sen nie chciał nadejść. Raz po raz powtarzał sobie całą dzisiejszą rozmowę z ukochaną.

Wyrzucał sobie, że zajęty transportem podatku, nie dawał jej należytej uwagi. Jej podejrzenia o posiadaniu kochanki były jak sztylet wbity w serce. To, co go dodatkowo martwiło, to, że domyśliła się, kto jest prawdziwym ojcem dziecka.

“Zasłużyłem sobie na to. Byłem nieostrożny, a jest spostrzegawcza i bystra.”

Jej zwierzenia uświadomiły mu, jak bardzo żona źle czuje się w tej nietypowej sytuacji i nie ma nikogo, z kim mogłaby o tym porozmawiać. Jego nie chce ranić nieślubnym dzieckiem i łatką rogacza, więc dusi problem w sobie.

“Żeby rozwiązać jej dylemat, musiałbym się zdemaskować, a to nie wchodzi w rachubę. A gdybym jako Diego powiedział jej, że wiem, że biologicznym ojcem jest Zorro? Zapewnił, że mi to nie przeszkadza i wychowam je jak własne?”

Pozostawała jeszcze kwestia don .

“Jeśli ojciec kiedykolwiek dowie się, że nie jest prawdziwym dziadkiem, a dziedzic de la Vegów to bękart… To, że mną będzie podwójnie pogardzał, że nie umiałem żony przy sobie utrzymać, będzie do zniesienia. Ale nie mogę pozwolić, aby tak samo się zachowywał w stosunku do Ros. 

Co, gdy będziemy mieć kiedyś więcej dzieci? Jego duma rodowa każe mu wydziedziczyć pierworodnego i odesłać gdzieś daleko po cichu do klasztoru. Nie mogę pozwolić, aby za mój błąd cierpiało niewinne dziecko. Nie, lepszy jest obecny status quo. A Ros muszę to wynagrodzić miłością i opieką.”

xxx Zorro xxx

Przez niewesołe rozmyślania nie zasnął. Wieczorem wróciła Rosarita, więc zamknął oczy i udawał, że śpi. Donia szybko się przebrała i wsunęła pod kołdrę obok. Leżeli  w ciszy, ale dziewczyna musiała jakoś wyczuć jego grę.

“Wiem, że nie śpisz.”

Położyła mu głowę na piersi i objęła w pasie. Przytulił ją do siebie zdrowym ramieniem i pocałował w czubek głowy. Chciał już coś powiedzieć, ale Ros była szybsza.

“Diego, nie wymyślaj wymówek na mój użytek. Wiem, że wymykasz się nocami i próbujesz ukryć to kłamstwami. Chcę wiedzieć tylko jedną rzecz. O nic więcej nie zapytam.”

Podniosła się i spojrzała mu prosto w oczy. “Czy jest to kobieta?”

wytrzymał jej wzrok i zdecydowanie odpowiedział. “Nie, nie ma nikogo oprócz ciebie.”

Już chciał powiedzieć coś więcej, złamać swoje postanowienie i poruszyć kwestię ojcostwa, ale żona zamknęła mu usta pocałunkiem. Czuł w nim desperację. Po chwili oderwała się od niego dla złapania oddechu i z wielką powagą powiedziała.

“Mężczyźni mają swoje tajemnice, tak samo jak kobiety. Wiem, że byś mnie nie okłamał w tak ważnej sprawie. Obiecaj tylko, że cokolwiek robisz dla Zorro, zawsze wrócisz przed świtem albo chociaż zostawisz mi wiadomość. Nie masz pojęcia, jak się dzisiaj o ciebie martwiłam.”

Diego mocniej ją przytulił i delikatnie, krótko pocałował. “Przepraszam, querida, to się więcej nie powtórzy. Mówię ci o wszystkim, o czym mogę. Ale niektóre rzeczy nie dotyczą tylko ciebie i mnie, ale innych ludzi…”

Położyła mu dłoń na ustach, zanim powiedział coś więcej.

“Rozumiem. I o nic więcej nie pytam. A gdyby ktoś zastanawiał się, gdzie się podziewałeś od rana, to byliśmy razem na wycieczce.”

Z zaskoczeniem przyjął gotowe alibi, ale nie protestował. To była wspaniała okazja, aby je nieco rozszerzyć.

“Dobrze, byliśmy na wycieczce i pikniku. Może w tej dolince, gdzie się zaręczyliśmy?”

uśmiechnęła się, bo jej teoria, że Diego współpracuje z Zorro, coraz bardziej się potwierdzała. Z jakiego innego powodu zaproponowałby właśnie to miejsce?

“I jeszcze dodajmy, że twój niezdarny mąż spadł z konia, bo za bardzo zapatrzył się na swoją piękną żonę?”

Młodzieniec wstrzymał oddech, bo wiedział, że stąpa po cienkim lodzie. spojrzała na niego, nie rozumiejąc prośby.

“Naprawdę spadłem z konia i zwichnąłem bark, tylko w nieco innych okolicznościach. Nie mogłem dzisiaj jechać konno. Przyjmiesz taką wersję? Zrobisz to dla mnie?”

Dziewczyna szeroko się uśmiechnęła, bo przyszedł jej na myśl cichy pomocnik, który szedł cały czas pieszo. Dotknęła barku, a Diego syknął.

“To powinien zobaczyć lekarz! Pokaż mi to.”

Młody de la Vega pocałował ją w nos i przytulił do piersi.

“Spokojnie, nie ma co pokazywać. już nastawił bark i unieruchomił go. Będzie mnie przez jakiś czas bolał, ale to minie.”

Uspokojona wdychała jego zapach i cieszyła obecnością. Miarowe bicie serca i głaskanie po plecach ukołysały ją do snu.

kasiaeliza

Mama dwójki Zorrątek. Trenowałam jujitsu japońskie i ociupinkę kendo. Lubię RPGi, planszówki, geografię, historię, piłkę nożną i książki. Nie wróć, książki to kocham. :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *