Legenda i człowiek Cz V: Doskonały plan, rozdział 31

Autor/Author
Ograniczenie wiekowe/Rating
Fandom
New World 1990-1993,
Status
kompletny
Rodzaj/Genre
Romans, Przygoda,
Podsumowanie/Summary
Pech czy los sprawiają, że nawet najlepszy plan może zawieść. Piąta część opowieści o i Victorii.
Postacie/Characters
, de la Vega, Escalante, , Jamie , Luis Ramon,

Rozdział 31. Poszukiwania i plany

Świąteczne dni w Los rozbrzmiewały muzyką. Grupa muzyków koncertowała w gospodzie señority Escalante dzień w dzień, przechodnie na ulicy podśpiewywali kolędy, radośnie dzwoniły dzwony kościoła.

z jękiem przyłożył do czoła mokrą, zimną szmatkę. Właśnie w kościółku padre Beniteza z zapałem wydzwaniano południe, a jemu wydawało ę, że każde uderzenie dzwonu odbija się bolesnym echem w jego już i tak skołowanej głowie. Poprzedniego wieczoru znowu przesadził z winem. Miał jeszcze kilka butelek whisky, kupionych na przedświątecznym targu, ale wolał odłożyć je na późniejsze okazje, gdy znów będzie zdany na łaskę i niełaskę właścicielki gospody. Dzwony wreszcie ucichły, a on po raz kolejny przypomniał sobie, że jeśli się postara, to nie będzie zależny od señority Escalante. Więcej, w ogóle nie będzie potrzebował wina z gospody i zapomnienia, jakie ono ze sobą niosło. Będzie szanowany i bogaty, a nie uwięziony w tym zapomnianym przez świat pueblu.

Jeśli tylko znajdzie sposób, jak pochwycić .

Po raz kolejny popatrzył ponurym wzrokiem na stertę papierów zgromadzoną na biurku. Raporty o pojawieniach się Zorro. Siedział nad nimi od Nowego Roku, ale nadal, mimo starań, nie mógł odnaleźć w nich powiązań pomiędzy don Diego de la Vegą, a zamaskowanym banitą.

Pomysł, by zmusić do przybycia do i zastawić tam na niego kolejną pułapkę, porzucił już na samym początku. Nie miał ochoty oglądać jeszcze raz, jak czarno odziany jeździec krzyżuje mu plany, znów rozbija jego żołnierzy, a na koniec upokarza jego samego, znacząc mu ubranie swoim znakiem. Albo robiąc coś innego, ale równie nieprzyjemnego. Pozostawało mu więc jedynie znalezienie dowodu, że młody de la Vega jest właśnie Zorro, jakiegokolwiek dowodu, który oparłby się śledztwu gubernatora.

Bo Ramone nie łudził się, że w tej sprawie obejdzie się bez udziału gubernatora. Raporty o były zbyt liczne, sam banita zbyt sławny, a ród de la Vegów aż nazbyt potężny. Kiedyś, na początku swoich rządów w , chciał oskarżyć tego o zdradę i postawić pod szubienicą, ale teraz wiedział już, że gdyby to zrobił, to za chwilę czystej osobistej satysfakcji z tej egzekucji zapłaciłby potem dymisją i niesławą. Po tym, co się wydarzyło na wzgórzach, po miesiącach, jakie minęły i po raporcie don Alejandro do gubernatora, że zaniedbał swoje obowiązki na rzecz pijaństwa, każde oskarżenie de la Vegów upadłoby, gdyby nie miał przy tym w ręku solidnych dowodów ich winy.

Więc szukał w kolejnych raportach tego, co potrzebował. Od tego pierwszego, gdy przyszedł nocą, by uwolnić don Alejandro i señoritę Escalante, przez kolejne pojedynki, awantury, odwołane podatki, przywiezionych bandytów, aż po ten ostatni, o odnalezieniu donny Escobedo.

Nie znalazł niczego.

Po raz kolejny wertował zapiski i po raz kolejny nie mógł natrafić na coś, co by potwierdzało jego przekonanie. De la Vega, Zorro, był po prostu za sprytny, jak prawdziwy lis. Nie zostawił najmniejszego śladu, najmniejszego znaku… Tu miał raport po wyścigu, kiedy to odzyskał dla niego i dla nieopatrznie postawione pieniądze. De la Vega był wtedy w hacjendzie, chory. Tu znów była historia tego angielskiego szermierza, Ramone wstrząsnął się na samo jej wspomnienie. Don Diego wtedy leżał ze skręconą kostką. Znów miał dobre wytłumaczenie, wszyscy widzieli, jak ją sobie skręcił podczas pojedynku.

Upijając łyk wina, Ramone przekładał papiery. Nie, to musiało gdzieś być. Jakieś potkniecie, wskazówka. Coś takiego jak ten kaszel, który usłyszał na noworocznej zabawie. Albo jak wtedy, zastanowił się , kiedy Zorro, drwiąc z jego ostatniej pułapki, powiedział o udzielonej przez siebie lekcji. Drobne przejęzyczenie, ale Ramone przypomniał już sobie, że to właśnie don Diego radził tak ustawić żołnierzy i . Tyle tylko, że nie były to dowody, jakie mógłby przedstawić komukolwiek. Tylko on wiedział o tej zbieżności.

Może to alkohol tak podziałał na niego, a może świadomość kurczącego się czasu, ale nieoczekiwanie przyszło mu do głowy, że może powinien szukać nie tego, co było, ale tego, co się nie zdarzyło. De la Vega za bardzo był odludkiem i za dużo czasu spędzał w hacjendzie, by móc się dobrze wytłumaczyć z każdego pojawienia Zorro.

Ale nadal pozostawały wątpliwości. Przecież kiedy uwięził de la Vegę, po tych pierwszych wydaniach gazety, to jeździł wtedy swobodnie po okolicy, choć don Diego siedział w areszcie. A potem, gdy banda Ortegi najechała Los … Ramone nagle odłożył kartkę z raportem i upił jeszcze jeden łyk wina. Tu jednak coś było! Pojawiali się na przemian, i de la Vega, myślał gorączkowo, ale gdy trwała walka, de la Vega siedział w gospodzie, z ojcem. A jeśli ojciec wie, kim jest jego syn? Jeśli Zorro ma pomocników?

Escalante musiała wiedzieć, tego był pewien. Przecież, przypomniał sobie, krzyczała wtedy w kopalni o Diego i o Zorro. A jeśli ona wiedziała i don Alejandro wiedział, Ramone niemal zadygotał z podniecenia, to oznaczało, że wszystkie opowieści o chorym czy czymś zajętym były kłamstwem.

Jeśli tak było… to de la Vega był na placu i walczył z bandytami. Był w kopalni i jakimś cudem wydostał się sam z szybu. nie pojawiał się, by odbić młodego de la Vegę z aresztu, bo… Ramone zawahał się. W jakiś sposób znaki Zorro pojawiły się wtedy na zewnątrz i na jego biurku, a Diego siedział w celi. Ale może to jego ojciec… A potem? Przecież strzelił do Zorro i banita upadł. Ramone pamiętał jak dziś, jak odjeżdżającej Victorii towarzyszył drugi jeździec. I przecież Zorro zjawił się dwa dni późnej, by powstrzymać go przed ogłoszeniem wyroku… Ale potem młody de la Vega zniknął, tak samo jak . Pojawili się ponad miesiąc później, don Diego tłumaczył się złamaną nogą…

dolał sobie wina. Jakoś łatwiej mu się myślało, gdy czuł jego smak. Może powinien to zignorować, może to nie był wtedy na placu… A może jednak… Ramone wyprostował się nagle. Miał swój dowód. Jeśli de la Vega jest Zorro, nosi ślad po jego kuli. Z tej rany, jakakolwiek by nie była, don Diego się nie wytłumaczy.

CDN.

Related posts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.